Myśl

poniedziałek, 10 czerwca 2019

Będzie już z tydzień odkąd dostałam skierowanie do szpitala. Moja psychiatra boi się, że wyczerpałyśmy zasoby metod leczenia. Mój ostatni pobyt w zakładzie praktycznie zupełnie wyparował z mojej głowy - podobnie jak trzy z czterech klas liceum. Tym większy teraz jest stres. Wiem, że gdyby to nie miało szans na powodzenie to nikt by mi tego nie robił. Do tego moja rodzina bez mojej wiedzy spotkała się z doktor, bo nie wiedzą jak mają działać, pomóc.
Czuję się zażenowana tą „sobą”. Obiecałyśmy sobie kiedyś, że już więcej do tego nie dopuścimy. Ani ja ani Ona.
To trochę wygląda jak gdybym znajdowała się w głębokim rowie - przez pierwsze 5-8 lat skakałam z całych sił by dosięgnąć krawędzi. Teraz chyba po prostu zbyt bolą mnie już nogi.
Wiem w czym rzecz. Ale nie umiem tego pchnąć. Nie będę się kłóciła, nie będę płakała ani zapierała się rękami. Wyrosłam już z tego. Jakikolwiek stygmat to na mnie zostawi (hmm nieobecność w pracy przez kilka tygodni?) - jest mi wszystko jedno. Uprzejmie proszę zabrać mi z głowy to świństwo. Po prostu.
(…)
Minął już miesiąc odkąd powstał mój tatuaż - obiecałam go pokazać i oczywiście nie było jeszcze okazji. Oto Huginn, inaczej Myśl - jeden z kruków Odyna.


8 komentarzy:

  1. Tatuaż piękny.
    I powodzenia! Dużo siły!

    Ściskam mocno i pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci pięknie. Będzie mi potrzebna. <3

      Usuń
  2. Tatuaż piękny.
    Szpitale psychiatryczne zawsze oglądałam z boku, lecz z słów znajomych słyszałam dobre opinię.
    Absolutnie nie powinnaś czuć się zażenowana!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ciepłe słowa - bardzo wiele znaczą. Mam duże nadzieje co do szpitala. Bardzo chciałabym pomocy.

      Usuń
  3. Trzymam za Ciebie kciuki. <3
    Piękny kruk. Oby dodawał Ci sił i zawsze sprowadzał do domu pełną nowych sił.

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękny tatuaż :)
    Powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Och... tak rzadko wchodzę ostatnio na bloggera, że przeoczyłam Twój post w powiadomieniach... ale jestem ;)

    Bardzo mocno Ci kibicuję. Nie ma powodu do czucia się zażenowaną. Po prostu potrzebujesz pomocy i po nią sięgasz. To powód do dumy. Wielu ludzi nie potrafi się na to zdobyć ze strachu. Ty jesteś odważna i silna. Wierzę, że sobie poradzisz.

    OdpowiedzUsuń

ABSOLUTE © 2016 | Template by Blogs & Lattes