Drzwi

wtorek, 29 października 2019

Absolutnie nie wiem jak wrócić do świata, który zostawiłam za drzwiami 12 tygodni temu. Najchętniej otworzyłabym jakieś nowe drzwi, do zupełnie nieznanej krainy. Ale rzeczywistość w tej kwestii nie jest łaskawa. Ściągam niepewnie kłódkę, która zaszła kurzem przez cały ten czas i uchylam ostrożnie by zerknąć do środka. Ruchliwie tam jak w ulu, wszystko biega w nieokreślonych kierunkach, wszystko jest zupełnym przeciwieństwem mojego obecnego stanu - ciszy w środku. Nieznośne kontrasty codziennych czynności. Czuję jakbym nigdy wcześniej nie była częścią tamtego świata, jakbym dopiero miała go poznać. Mózg wyprany w 100% i odpowiedzi na trudne pytania, którymi sypię jak z rękawa. 
To wszystko wina rodziców, to trudne dzieciństwo - powtarzali.
Kiedy ja nie miałam trudnego dzieciństwa.
A może nie wiem, że miałam?
Nie wiem gdzie jestem.

11 komentarzy:

  1. Cały ten post przywodzi mi na myśl kaligram - sama do końca nie wiem, dlaczego.
    Nie szukaj usprawiedliwienia w świecie, tylko postaraj wygrzebać się z całego tego syfu - tak będzie lepiej.
    Brnij dalej, bo życie się nie zatrzyma.

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm... to może warto poszukać specjalisty w innym nurcie? Skoro szukają przyczyny w dzieciństwie, to pewnie terapia psychiczno-dynamiczna, więc może warto zmienić na poznawczo-behawioralną? Ja teraz chodzę do terapeutki, która działa w nurcie integracyjnym, więc ona tak sobie lawiruje z metodami i dopasowuje pod potrzeby pacjenta. A może potrzebujesz po prostu więcej czasu, nawet lepiej, jak zmiany następują stopniowo, bo inaczej by Cię to przytłoczyło za bardzo. Nie wiem, takie myśli mi przyszły do głowy po przeczytaniu, przepraszam, jeśli wysuwam zbyt pochopne wnioski. W każdym razie, bardzo się cieszę, że odczuwasz ciszę w środku (bo zakładam, że ta cisza to spokój, a nie apatia). Bardzo mocno trzymam za Ciebie kciuki, zawsze i na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie jestem umówiona do nowej terapeutki, na pewno dam znać jak postępy. Dziękuję za wszystko!

      Usuń
  3. Może jeszcze z innej strony, przestać analizować, jak było. Zaakceptować sprawy, na które nijak wypływu nie mamy.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mogłabym powiedzieć, że nie warto patrzeć wstecz... Ale wszyscy to robimy, mniej lub bardziej, bezsensownie roztrząsając rzeczy, na które nie mamy wpływu. Niezmiennie od wielu lat wydaje mi się, że w życiu wcale nie chodzi o to, by nie patrzeć za siebie, ale o to, by przed siebie patrzeć z nadzieją i świadomością, że to co było... już było, ukształtowało nas i doprowadziło do miejsca, w którym jesteśmy dzisiaj, dając możliwości, których nie mielibyśmy bez tego. Więc patrz w przeszłość, ale tylko po to, by wyciągać lekcje. Za każdym zakrętem, jak trudny by nie był, czeka coś nowego. Na piękno wystarczy się otworzyć. Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację - absolutnie. Teraz w moim życiu sporo zmian, pewnie niebawem o tym napiszę, ale uważam, że bardzo zmieniłam się jako człowiek. Może to terapia pomogła? Może to czas? Nie ma to chyba jednak znaczenia :) Ściskam!

      Usuń
  5. nie wiem czy Ty też tak masz, ale każdy mój dzień wygląda tak samo i jest to nieustanna walka: wstaję rano, z kłębkiem nerwów idę do pracy, zastanawiam się czy dostanę za coś zjebę czy nie, udaję w pracy, że jest wszystko w porządku, dookoła wszyscy się pytają "dlaczego jesteś smutna? G. coś się stało." a ja za każdym razem "wszystko jest w porządku". ostatnimi czasy moje ulubione kłamstwo.
    a to wszystko dlatego, że przeszłość cały czas wraca. nie umiem się jej pozbyć, przynajmniej częściowo. jeżeli człowiek jej nie zaakceptuje, nie nauczy się z nią żyć to nie będzie normalnie funkcjonował, prawda? i choć to jest trudne i każdy to powtarza i to jest banalne - to trzeba zaakceptować to co było, może nawet nie starać się zrozumieć tylko po prostu przyjąc fakt: ok, to było, ale już tego nie ma. ale czy da się tak? czy każdy z nas tak by umiał?
    ściskam Cię cieplutko i cieszę się, że na moich starych śmieciach Cię znalazłam i mogę znowu czytać. ♥
    pozdrawiam,
    dawna corset

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również bardzo się cieszę, że jesteś!
      Przez przeszło 10 lat czułam dokładnie tak jak Ty, też kłamałam dla świętego spokoju nawet. Teraz jestem silniejsza i chyba lepiej z tym żyję. Ale ile czasu mi to zajęło, to nie zliczę...

      Usuń
  6. Hej, wróciłam na bloga, ale jest prywatny, wysłałam Ci zaproszenie na maila. Zapraszam, jeśli masz ochotę mnie czytać. Przepraszam, że tak Ci spamuję na jednym i drugim blogu, ale nie wiem, na który częściej zaglądasz ;) Wyczekuję niecierpliwie nowych słów od Ciebie <3

    OdpowiedzUsuń

ABSOLUTE © 2016 | Template by Blogs & Lattes